Czy działalność handlowa i transportowa rzeczywiście wyklucza decyzję o wsparciu w PSI?
Ostatnio rozmawiałem z klientem posiadającym sieć sklepów i przy okazji pracy nad jednym z projektów pozyskiwałem decyzję o wsparciu dla inwestycji polegającej na budowie magazynu. Temat, który co do zasady często pojawia się w PSI, ale jeszcze do niedawna bywał kwestionowany przez część podmiotów odpowiedzialnych za wydanie decyzji o wsparciu i nadal potrafi budzić pewne wątpliwości.
W trakcie rozmowy padło pytanie, czy podobne rozwiązanie miałoby sens również w ich przypadku. Klient od razu założył, że nie. Bo przecież działalność handlowa jest wyłączona ze wsparcia w ramach PSI, więc „to i tak nie dla nas, choć byłoby fajnie”. Dało się odczuć rozczarowanie, że formalnie nie wpisują się w ten system.
I wtedy pojawia się to typowe „ale”. Bo choć na poziomie zasad rzeczywiście handel jest wyłączony z PSI, to decyzja o wsparciu nie dotyczy samej działalności sprzedażowej, tylko konkretnej inwestycji. I to właśnie w tym miejscu w tej historii następuje niezpodziewany zwrot akcji.
Wyłączenie, które nie jest tak szczelne, jak wygląda
Ustawa o wspieraniu nowych inwestycji oraz przepisy wykonawcze do niej wyłączają ze wsparcia określone rodzaje działalności. Transport, handel, produkcja konkretnych wyrobów, pewne rodzaje usług. Wyłączenia na poziomie krajowym, bądź unijnym (do których referuje przepis) wskazane zostały w § 2 Rozporządzenia z dnia 27 grudnia 2022 r. w sprawie pomocy publicznej udzielanej niektórym przedsiębiorcom na realizację nowych inwestycji.
Są to obszary, na które decyzji o wsparciu dostać nie można, bo prawodawca uznał, że pomoc publiczna nie powinna trafiać w te miejsca. I zasadniczo nie trafia.
Ale tutaj zaczyna się ciekawy niuans. Decyzja o wsparciu jest wydawana na nową inwestycję, a nowa inwestycja może dotyczyć nie samej działalności podstawowej, ale działalności ją wspierającej. Jeżeli firma handlowa buduje centrum dystrybucyjne, to przedmiotem decyzji jest właśnie ta inwestycja. Wydatki ponoszone są na infrastrukturę logistyczną, magazynową, w zwiększenie zdolności usługowej centrum. Samo centrum dystrybucyjne nie jest handlem, a działalność logistyczno-magazynowa nie jest wyłączona z systemu wsparcia. I jeżeli nowa inwestycja wpłynie na zwiększenie wolumenu sprzedaży (a trudno wyobrazić sobie centrum dystrybucyjne, które tego nie robi) to dochód z niej może korzystać ze zwolnienia z CIT.
Minister Finansów potwierdził tę logikę w objaśnieniach podatkowych z 6 marca 2020 r., dotyczących sposobu ustalania dochodu zwolnionego z opodatkowania w ramach PSI. Znalazło się tam zdanie, które warto zapamiętać: „Nowa inwestycja związana ze zwiększeniem zdolności produkcyjnej lub usługowej przedsiębiorstwa może również dotyczyć bezpośrednio nie samej produkcji lub świadczenia usług, ale i działalności wspierającej produkcję lub świadczenie usług. Jeśli nowa inwestycja dotycząca działalności wspierającej wpłynie na zwiększenie wolumenu produkcji lub usług, dochód z takiej nowej inwestycji podlega zwolnieniu z opodatkowania podatkiem dochodowym.”
Firmy handlowe, logistyczne czy inne, których działalność podstawowa jest co do zasady wyłączona ze wsparcia, mogą więc uzyskiwać decyzje o wsparciu właśnie na ten element swojej struktury. I to nie jest żadna szara strefa a potwierdzony interpretacyjnie mechanizm.
Tu pojawia się właściwy problem
Tylko że centrum dystrybucyjne wybudowane na potrzeby własnej działalności handlowej czy transportowej, samo w sobie, nie zarabia. Zarabia firma. Na handlu, na sprzedaży produktów, na marży. Centrum dystrybucyjne jest elementem infrastruktury, który umożliwia tę sprzedaż, zwiększa jej wolumen, poprawia efektywność. Ale przychód trafia do firmy, nie do centrum.
I tu pojawia się pytanie, które jest kluczowe z podatkowego punktu widzenia: jaka część dochodu firmy jest związana z tą inwestycją i może korzystać ze zwolnienia?
To nie jest pytanie, na które odpowiada się intuicyjnie. Nie ma prostego klucza w postaci metrów kwadratowych magazynu, liczby pracowników ani przychodów z danej lokalizacji. Potrzebny jest mechanizm, który pozwoli w sposób rzetelny i dający się obronić przed organem wyodrębnić tę część wyniku, która odpowiada działalności objętej decyzją. I właśnie tym mechanizmem są ceny transferowe.
Dlaczego ceny transferowe, a nie coś prostszego
Przepisy są tu stosunkowo konkretne. Art. 17 ust. 6a ustawy o CIT nakazuje organizacyjne wydzielenie działalności prowadzonej na terenie określonym w decyzji o wsparciu, a art. 17 ust. 6b mówi wprost, że przy ustalaniu wielkości zwolnienia stosuje się odpowiednio przepisy o cenach transferowych. Do transakcji między jednostką organizacyjną prowadzącą działalność objętą decyzją a resztą przedsiębiorstwa należy stosować zasadę ceny rynkowej.
Co to oznacza w praktyce? Centrum dystrybucyjne i działalność handlowa mają być traktowane jak dwa odrębne byty gospodarcze. Centrum świadczy na rzecz reszty firmy usługi logistyczne i magazynowe. Cena tych usług powinna być ustalona tak, jak ustalono by ją między podmiotami niepowiązanymi, działającymi na warunkach rynkowych. I właśnie ta cena – a w konsekwencji dochód centrum po stronie usługodawcy – wyznacza pulę zwolnioną z CIT.
Objaśnienia Ministra Finansów potwierdzają to dwojako. Po pierwsze, wskazują, że w przypadku gdy nowa inwestycja nie generuje samodzielnie przychodów, dochód z niej powinien zostać wyodrębniony z dochodów podatnika właśnie zgodnie z art. 17 ust. 6a i 6b ustawy o CIT. Po drugie, precyzują, że zasadę ceny rynkowej stosuje się nie tylko do transakcji między jednostką objętą decyzją a resztą przedsiębiorstwa działającą poza terenem, ale również wtedy, gdy na terenie objętym decyzją prowadzona jest jednocześnie działalność zwolniona i opodatkowana.
Co z tego naprawdę wynika
Ta historia pokazuje coś, o czym warto pamiętać, zanim w ogóle zacznie się rozmawiać o cenach transferowych w kontekście SSE i PSI. Ceny transferowe nie są tu tylko dodatkiem do rozliczenia, dokumentem, który trzeba mieć, albo obszarem compliance, o który dba dział podatkowy. Są mechanizmem, który w dosłownym sensie decyduje o tym, ile zwolnienia firma może wziąć.
Jeżeli cena za usługi logistyczne zostanie ustalona zbyt nisko, dochód centrum będzie za mały i część pomocy publicznej po prostu przepadnie. Jeżeli zostanie ustalona zbyt wysoko, organ zakwestionuje rozliczenie jako nierynkowe. A to skutkować będzie brakiem prawa do skorzystania z przysługującego zwolnienia. I nie ma tu prostej odpowiedzi, bo cena rynkowa usług logistycznych to nie jest liczba, którą wyczytuje się z tabelki. To wynik analizy funkcjonalnej, benchmarkingu, właściwego doboru metody.
Dlatego właśnie w SSE i PSI temat cen transferowych zaczyna się nie od pytania „czy mamy dokumentację”, ale od pytania: czy wiemy, jak wyznaczyć dochód zwolniony i czy ten sposób da się obronić?
Pracuję w standardzie, który przedsiębiorcy znają z największych firm doradczych, ale jednocześnie w modelu bardziej bezpośrednim, uważnym i elastycznym. Mówię jasno, działam konkretnie i nie buduje dystansu tam, gdzie potrzebne jest to, co ludzkie – zaufanie i spokój.
Ważną częścią mojej praktyki jest także praca w środowisku międzynarodowym, w tym jasna, biznesowa komunikacja z klientami i partnerami biznesowymi – w języku niemieckim i angielskim. Zapewniam nie tylko ekspercki poziom merytoryczny, ale też coś równie ważnego: poczucie, że nad złożoną sprawą naprawdę ktoś panuje.
Bo w wymagających projektach klienci nie potrzebują tylko eksperta od podatków – potrzebują partnera, który potrafi złożyć skomplikowane elementy w logiczną całość i nadać decyzjom właściwy kierunek.
